wtorek, 28 czerwca 2011
Sezon ogórowy czas zacząć
Nie ma chyba bardziej zadowolonej osoby na świecie z powtórek wszelkiej maść produkcji z czasów prl-u jak mój małżonek. Godzina 20 na zegarku i rozpoczynamy batalię o właściciela pilota. O ile raz w roku mogę sobie trzasnąć jakąś powtóreczkę to kilka razy Alternatywy czy Zmienników sobie daruje. A on jak na złość. Zaczynam wierzyć w to, że musi oglądać wszystko po 20 razy żeby lepiej zrozumieć albo w ogóle pojąć. Kogel Mogel znam na pamięć. Kochałam ten film , nie powiem, ale teraz kiedy leci kilka razy( przy okazji wszystkich świąt) stał się lekko już przyciężkawy, przykurzony no i nie śmieszy jak niegdyś. I tylko słucham zachwytów, jak to kiedyś było fajnie i cudnie, jacy to ludzie zajebiści żyli. Minusów tamtych czasów jakby moja połowica w ogóle nie dostrzega. Chyba nie słuchał hymnu kolejkowiczów, narzekań o kartkach, o łapówkarstwie na żywca, braku luksusowego a jakże papieru do du..., śmiesznej cenzury. Nie słyszał bidula bo przyszło mu się urodzić na początku lat 80 i niewiele pamięta. A to co pamięta to już zakłamany obrazek właśnie z niektórych filmów. No nic. Trzeba oglądać, może i ja lepiej pojmę i czegoś nowego po setnym razie się dowiem...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz